Showing posts with label nyc. Show all posts
Showing posts with label nyc. Show all posts

2015/02/08

THE WAY IT WAS


































































































Przewertowałam ostatnio foldery na dysku i znalazłam jeszcze kilka zdjęć, które nie były publikowane. Tym razem sięgam pamięcią do września 2013. Słoneczny Nowy Jork został w mojej głowie na dobre. To był mój pierwszy raz w Stanach, tego nie da się zapomnieć. Ogromne betonowe miasto wciąż dostarcza tylu przeróżnych emocji i wrażeń. 

Aktualnie przygotowuję się do innego wyjazdu. W marcu znikamy na miesiąc. Tym razem jedziemy w zupełnie inną stronę. Szczerze, to nie mogę się doczekać. Wertuję książki i internet. Zasięgam różnych informacji i szukam wskazówek na to, by podróżowało się jeszcze łatwiej. Na chwilę obecną moje wyobrażenie o kraju do którego się wybieramy jest bardzo małe, ale wciąż chłonę nowe informacje, które wiem, że szalenie są mi potrzebne. Wszystko po to, by przeżyć tę podróż najlepiej jak się da. Wycisnąć z niej tyle, ile jest to możliwe. Myślenie o tym co będzie doskonale pozwala zwalczać tę zimową chandrę. Już gdzieś to pisałam, ale powtórzę się: tęsknię za wiosną jak cholera. Chęć zrzucenia z siebie zimowego płaszcza jest równie wielka jak codzienna chęć wypicia zaraz po przebudzeniu kubka gorącej kawy. To nie tak, że nie lubię zimy, ale na tę chwilę już mi wystarczy. Słońce, energia, i ciepły wiatr - tego mój organizm się domaga, na to jest zapotrzebowanie. 

Ps. Może ktoś sobie pomyśli, ze jestem nudziarą, ale sprawdźcie tytuł The Last of Us. Mało gram na konsoli, ale nie pamiętam, by coś mnie tak mocno wciągnęło. Muzyka, klimat i cała historia jest wręcz hipnotyzująca. Generalnie całkiem ciekawa opcja na zimne zimowe wieczory. Uzależnia.

2014/07/02

35MM NA ZACHÓD






















































































Nowy Jork, jego krajobraz pozostaje w głowie na długo. 
Podczas wizyty w betonowym mieście wykorzystaliśmy również poczciwego analoga. Zeskanowane filmy miesiącami leżały na twardym dysku. Niby nic specjalnego, ale takie fotografie mają ogromny ładunek emocjonalny. 

Czerń, biel, szarość, forma.

Bardzo prawdopodobne, że kiedyś już o tym wspominałam, ale marzy mi się, by któregoś razu w jakąś podróż zabrać ze sobą jeden aparat i kilka filmów. Skupić się tylko na tym. Nie dzielić uwagi między trzecim i czwartym urządzeniem rejestrującym obraz. Jednak chęć uchwycenia wspomnień w różnorodny sposób jest ogromna i często bierze górę nad pierwotnym planem. 

Już niebawem.